Opowieść Pete'a: "Niepiwne piwa są tam, puby i bary muszą tylko nadrobić zaległości".

Pete przeprowadził Suchy Styczeń, ale przekonał się, że wiele barów i pubów nie było zbyt przyjaznych dla bezalkoholowców. Tutaj dzieli się kilkoma swoimi przemyśleniami.

Największą przeszkodą w ograniczeniu picia alkoholu jest, co nie jest zaskakujące, postawa ludzi sprzedających alkohol.

Szczerze mówiąc, nie miałem zamiaru robić Suchego Stycznia. Całkiem lubię piwo i choć wiedziałem, że piję więcej niż zalecana ilość, nie uważałem tego za poważny problem. Ale kiedy Martin, mój dobry przyjaciel, powiedział, że to robi i zapytał, czy chcę się przyłączyć, potraktowałem to jako eksperyment. Chciałem zobaczyć, jak łatwo lub trudno będzie mi zrezygnować z picia przez miesiąc, biorąc pod uwagę, że nie piłem tak długo od czasu, gdy miałem około (ahem) 18 lat.

Cóż, w skrócie, zrobiłem to i było to o wiele łatwiejsze niż sobie wyobrażałem. W dużej mierze było to spowodowane tym, że Martin zaproponował nam zamówienie szerokiej gamy piw bezalkoholowych, których mogliśmy spróbować w ciągu miesiąca. Początkowo nie byłem tym zbytnio podekscytowany, ponieważ ostatni raz, gdy piłem piwo o niskim ABV, pamiętam, że smakowało jak płynna nuda zmieszana ze smakiem smutku. Martin zapewnił mnie jednak, że od tamtej pory wszystko poszło do przodu i miał rację! Każdy z nas rozpoczął miesiąc z wyborem ponad 30 piw (jak zaczęliśmy je nazywać), w tym kilku od wielkich nazwisk, a także browarów, których nie znałem, takich jak Big Drop. Lodówka pełna ciekawych rzeczy do spróbowania sprawiła, że Suchy Styczeń stał się dla mnie bardziej przyjemnością niż przykrym obowiązkiem. Kiedy tylko miałem ochotę na piwo, mogłem po prostu po nie sięgnąć. Fakt, że nie zawierały alkoholu, nie miał znaczenia.

Powiedziano mi, że jeśli nie chcę prawdziwego piwa, mogę napić się coli. Zamiast tego zdecydowałem się nie pić tam w ogóle.

To wszystko sprawiło, że (niepicie) w domu było bardzo łatwe, ale jak to było z wychodzeniem? Na początku miesiąca zdecydowałem, że nie zamierzam zmieniać swoich zachowań towarzyskich. Jeśli Suchy Styczeń sprawi, że poczuję się jakbym tracił, nigdy się go nie wytrwam, więc powiedziałem sobie, że muszę być w stanie nadal chodzić do pubu, gdy nadarzy się okazja. Niestety, pierwsze wyjście było dość rozczarowujące. Poszliśmy z kolegą do lokalnego pubu, który jest znany z szerokiego wyboru piw rzemieślniczych. Zapytałem, jakie mają piwa bezalkoholowe i dostałem do wyboru Becks Blue i Heineken 0.0, dwie najbardziej ogólne opcje na rynku. Zapytałem, czy rozważali wejście w szerszy zakres i otrzymałem surowe "Mam, kiedyś miałem jedno, teraz mam dwa". Ponadto, żadne z tych piw nie było nawet schłodzone! Ruszyliśmy dalej. Na szczęście następny pub, w którym próbowaliśmy, miał kilka niemieckich importów, które były całkiem niezłe - wciąż tylko dwa piwa do wyboru.

W ciągu stycznia poszedłem do kilku pubów i barów w Derby, Leicester, Birmingham i Nottingham i moje doświadczenia były generalnie podobne. Miejsca z najlepszym wyborem "prawdziwego" piwa miały poważny problem z postawą, jeśli chodzi o napoje o niskim ABV. Jedno szczególnie hipsterskie miejsce w Birmingham nie zaopatrywało się w żadne bezalkoholowe piwa, ponieważ "Wszystkie są gówniane, prawda?" Powiedziano mi, że jeśli nie chcę prawdziwego piwa, mogę napić się coli. Zamiast tego postanowiłem nie pić tam w ogóle.

Aby być uczciwym, było kilka miejsc, które miały więcej niż tylko kilka opcji, ale wydaje się to naprawdę rzadkie. Największą przeszkodą w ograniczeniu picia alkoholu jest, co nie jest zaskakujące, postawa ludzi sprzedających alkohol. Brakuje im jednak tego, że są ludzie tacy jak ja, którzy nadal są szczęśliwi mogąc rzucić w nich pieniędzmi, jeśli tylko wymyślą dla mnie interesujący napój do spróbowania. Piwa niepijalne są na wyciągnięcie ręki, puby i bary muszą tylko nadrobić zaległości.

29 marca 2021

Marta

Trzeźwa alkoholiczka